Twórcy » Maria i Ludwik Młynarczyk

Lipnica Wielka

Otwarta pracownia
Maria i Ludwik Młynarczyk
adres:  Kiczory 78
kod:  34-482 Kiczory
gmina:  Jabłonka
powiat:  nowotarski
tel. dom.:  18 263 46 06
GPS:  49.5350, 19.5832 wyznacz trasę

Pan Ludwik i Maria Młynarczyk zajmują się szyciem strojów orawskich. Ludwik Młynarczyk jest ponadto jednym z najbardziej znanych i utytułowanych muzyków ludowych, miłośnikiem i propagatorem miejscowego folkloru. Mieszkają na Orawie, w Kiczorach u stóp Babiej Góry, na jej pokryty chmurami szczyt rozpościera się piękna panorama z podwórka domu państwa Młynarczyków. Wystarczy się obrócić i widać masyw Tatr.

Pan Ludwik urodził się w Tylmanowej w 1940 roku. Pochodzi z chłopskiej rodziny, jego rodzice zajmowali się hodowlą owiec i uprawą roli. „Gospodarkę, to taką na górze mieli, że jak jabłko albo śliwka jak spadła, to dopiero się na samym dole u sąsiada na ogrodzeniu zatrzymywała” opowiada pani Maria. Młody Ludwik miał przejąć ojcowiznę, ale jemu z wolą rodziców było nie po drodze. Jego ciągnęło do nauki, a uczył się bardzo dobrze. Opuścił rodzinną wieś i pojechał do Zakopanego. Bez problemów zdał egzaminy i dostał się do Liceum Pedagogicznego. Po ukończeniu liceum został nauczycielem, trafił do Kiczor koło Lipnicy Wielkiej. „Orawa nigdy nie była tak bogata, jak Podhale. Tu nic nie było, prądu nie było i żaden autobus nie dojeżdżał. Do Jabłonki na targ albo gdzieś dalej trzeba było iść na piechotę. W szkole klasy były łączone, warunki do nauki marne.” Tak tam było pod koniec lat 50-tych. Jednocześnie przetrwały tu dawne zwyczaje i pieśni obrzędowe. Wiele z nich dzieci śpiewały na lekcjach śpiewu, które prowadził pan Ludwik. Jako, że był on nauczycielem z powołania, postanowił się zaangażować i założyć zespół składający się z uczniów szkoły, który miał wykonywać miejscowe pieśni. A zespołowi potrzebne były stroje. W tych czasach stroje ludowe w tym regionie, były już rzadkością, żeby je odtworzyć pan Młynarczyk poprosił o pomoc znawcę tematu pana Zdzisława Szewczyka z Muzeum Etnograficznego w Krakowie.

W 1964 roku ożenił się z panią Marią, która od urodzenia (1938 rok) mieszkała w Kiczorach. W domu pani Marii szyło i wyszywało się od zawsze, serwety, zasłony, ubrania, wszystko na potrzeby domu. Państwo Młynarczykowie tworzyli stroje, przede wszystkim dla licznych zespołów, które przez wiele lat i po dziś dzień, prowadził i prowadzi pan Ludwik. Szyli również stroje na zamówienie dla zespołów ludowych, nie tylko z Orawy, ale praktycznie z całego południa Polski. Wiele trafiło do zespołów polonijnych. Początkowo nie było łatwo, trzeba było sprowadzać sukno bystrzyckie z Czechosłowacji, które było bardzo drogie. Później zaopatrywali się w płótno produkowane prze Cepelię w Nowym Targu.

Typowy strój Orawski męski składa się z : Portek zdobionych; parzenicami (co wieś to inne) z wełny lub tasmy, lampasem i u dołu nogawki pomponem, „mniej obcisłe od górlaskich”. Koszula płócienna, na to nakładana była kamizelka nazywana „prutnik” z czarnego sukna, z białymi guzikami. Na wierzch noszono albo czuche – prosty płaszcz albo gunie – z grubego ciemnobrązowego płótna, z wysokim kołnierzem, bogato zdobioną kolorowymi ornamentami z przodu i przy szyi. Taką gunie (jaką widać na zdjęciach), jak się ma wprawę robi się trzy albo cztery tygodnie. Do tego noszony był pas skromniejszy od góralskiego, trzyrzędowy zapinany na żelazne sprzączki. Kapelusz filcowy z wywijanym lekko szerokim rondem.
Oczywiście takie stroje nosili tylko bogaci gazdowie albo wójt. Chłopskie stroje były znacznie uboższe, zazwyczaj ograniczały się do lnianej koszuli i portek zdobionych skromnymi parzenicami.

Pan Ludwik do dzisiaj, chociaż już nie tak często, bo zdrowie już nie to samo, gra i śpiewa przy różnych okazjach, jest zapraszany na wiele festiwali i konkursów. Jest też znany ze swojej umiejętności przepowiadania pogody. Jak to robi? „Obserwuje, rośliny, drzewa, pszczoły, jak się zwierzęta zachowują.” Kiedyś dla Tygodnika Podhalańskiego przepowiedział pogodę na 16 dni i wszystko idealnie się sprawdziło, czym jak mówi, wprawił w zakłopotanie samego Jarosława Kreta. „Trzeba by było jakoś tą pogodę ujednolicić w tej Polsce. Bo co telewizja albo radio, to inaczej” mówi pan Ludwik. Państwo Młynarczykowie od już od roku nie szyją stroi, oczy już nie te i ręce nie tak pewne. Ale z chęcią podzielą się swoją wiedzą o Orawie i jej folklorze, opowiedzą jak dawniej wyglądało wesele na Orawie, jak pan młody pannę młodą wykupić musiał, a później każdy, kto z panna chciał zatańczyć, zobowiązany był chrzestnej pieniążek na młodą parę wrzucić.

 
oprac. Jakub Włodek, 2013
 

Państwo Młynarczykowie z chęcią podzielą się swoją wiedzą o Orawie i jej folklorze, opowiedzą jak dawniej wyglądało wesele na Orawie, jak pan młody pannę młodą wykupić musiał, a później każdy, kto z panna chciał zatańczyć, zobowiązany był chrzestnej pieniążek na młodą parę wrzucić.

organizator

projekt finansowany przez

partnerzy

Skamieniałe miastoUrząd Gminy w Bukowinie TatrzańskiejNadwiślański Park Etnograficzny w WygiełzowieCentrum Usług TurystycznychŻyWa PracowniaMuzeum Okręgowe w Nowym SączuInstytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UJRezydencja Bukowy DwórPowiat chrzanowskiMIK

patronat medialny

Twoja MałopolskaDziennik PolskiRadio KrakówTelewizja KrakówWeranda CountryPrzełomETNO FMCzas Dzieci Mali TuryściWrota MałopolskiKultura LudowaPolska NiezwykłaBaza DzieckaSrebrna AgrafkaQlturkaPolska na wakacjachModny KrakówEtnosystemGo Gaga